Siła Kopyt Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Góra Tysiąca Jaskiń
Autor Wiadomość
Vergeet 
Zmierzch
Bez litości...



Wiek: 9 lat
Rasa: Koń fryzyjski
Ciąża: Nie
Ruja: 1-7
Płeć: Klacz
Ekwipunek: Talizman BT, Ymlaen
Bóstwo: Damnare
Patron: Hebanowa Harpia
Maść: Kara
Moc: Władza nad roślinami
Dołączyła: 30 Cze 2011
Posty: 107
Wysłany: 2011-11-27, 12:52   
   Multikonta: Agaeti Blodhren
   Inne: Mistrz Gry


Klacz powiodła wzrokiem tam gdzie patrzył Colder. Ujrzała świat pogrążony w szarych kolorach. Słońce niedługo spotka się z horyzontem. Nastanie ciemność którą rozświetlą gwiazdy. Ojciec opowiadał jej kiedyś, że są one niczym małe dziurki w zasłonie oddzielającej nas od drugiego świata. Wypowiedź ogiera lekko ją zadziwiła i Vergeet pogrążyła się w zadumie. ~ Nigdy nie zastanawiałam się nad ulubioną porą roku. Dla mnie każda z nich ma swój urok, coś niezwykłego. We wszystkich jest tak jakby odrobina magii. ~ Rozmowa wyraźnie schodziła na inny tor. Zimny powiew wiatry wpadł do jaskini i rozwiał włosy karej klaczy. Ciemne chmury nadchodzące z północy zwiastowały burzę. Po chwili ciężkie krople deszczu zaczęły spadać na ziemię.
_________________
Running for her life
~ The dark rain from her eyes still falls ~

~Breathtaking butterfly~
Chose a dark day to live

We'll exorcise all these fathers of lies.
Burned holes for eyes behold the pyre of gods
.:: xXx ::.
On the legs of lightning,
the
storm rears defeat
Rising in
vain once more with the sea.
Grey hand's reaching, cold under the swell.
Withered
in the forge of our unbelief.

~Vergeet

 
     
Archaviel
Zmora



Wiek: 5 lat
Rasa: mieszanka ShirexClydesdale
Partner/ka: Brak
Rodzina: Brak
Znaki szczególne: wielkość
Ciąża: Nie dotyczy
Ruja: nd
Płeć: Ogier
Ekwipunek: Talizman BT
Bóstwo: Nocte
Maść: Srokata
Stan zdrowia: Zdrowy
Dołączył: 28 Lip 2011
Posty: 40
Wysłany: 2011-11-27, 19:46   
   Multikonta: Tayfun, Chara Suorun


Ponury świst rozległ się kiedy wiatr wpadł do jaskini obijając się od ściany do ściany. Deszcz zaczynał padać coraz gęściej i gęściej, aż wszystko poza grotą, w której się znajdowali wyglądało jak nieudany obraz, na który autor postanowił wylać kubeł wody. Wszystko stało się rozmyte, szum kropli uderzających o skały zagłuszał wszystkie inne dźwięki dochodzące z zewnątrz. Odrzucił na drugi bok długą, dwubarwną grzywę, z której co jak co był bardzo dumny. Nie żeby był jakimś zakochany w sobie pięknisiem, ale lubił ją i nawet ludziom nie dał jej ściąć. Ot, bardzo przywiązany był do tej części swojego wyglądu. Często kiedy nie miał ochoty nawiązywać nawet kontaktu wzrokowego po prostu zasłaniał się nią jak ludzie zasłonami, by odgrodzić się od rzeczywistości za oknem. Dalej nie odzywając się wysłuchiwał słów Vergeet, jedynie pomrukiwał co jakiś czas pod nosem.
~Oczywiście, że jest. Jednak mnie szczególnie urzekł ten czas kiedy miejsce, w którym jestem jest podobne do mnie. Zimne. Rozumiesz?~ Spytał. Nie twierdził wcale, że klaczy nie starczy inteligencji do zrozumienia tego. Ale jeśli jak sama mówiła nie ma ulubionej pory, może nie potrafić go zrozumieć. Zawsze kiedy znajduje się w jakimś miejscu podczas panowania zimy ma wrażenie, że wszędzie czuje się dobrze. Jakby każda ośnieżona polana czekała tylko aż na nią zawita.
_________________
You flew in from the dawn
Such a sight when you came into view
You stretched your white wings
Careful embrace


___________~ Bring out my yearning
The longing of the lonely


____________Swan, my swan
________Dive, heat my blood
____Swan, my swan
Before dawn breaks
 
     
Vergeet 
Zmierzch
Bez litości...



Wiek: 9 lat
Rasa: Koń fryzyjski
Ciąża: Nie
Ruja: 1-7
Płeć: Klacz
Ekwipunek: Talizman BT, Ymlaen
Bóstwo: Damnare
Patron: Hebanowa Harpia
Maść: Kara
Moc: Władza nad roślinami
Dołączyła: 30 Cze 2011
Posty: 107
Wysłany: 2011-11-28, 17:40   
   Multikonta: Agaeti Blodhren
   Inne: Mistrz Gry


Vergeet bardzo dobrze zrozumiała wypowiedź Coldera. ~ Rozumiem ciebie. ~ Rzekła. ~ Też lubię gdy otoczenie staje się podobne do mnie. Ja na przykład lubię noc. Wtedy wszystko staje się takie mroczne, ciemne, zapomniane. Tak jak ja. W nocnej ciemności świat staje się podobny do mnie. ~ Klacz rozglądała się po szarym świecie jak w hipnozie. Zdawało się, że duchem jest gdzie indziej, wiele kilometrów stąd. Wiatr szarpał wierzchołki drzew a trawa porastająca tu i ówdzie zbocza góry falowała niczym morze zieleni. Ciemność powoli ogarniała świat. Klacz dotychczas stająca u wlotu jaskini cofnęła się do środka. Szum deszczu raz po raz przerywały grzmoty, a na niebie pobłyskiwały błyskawice. Vergeet patrzyła na rozgałęziające się wyładowania elektryczne. Jedne z nich wędrowały z góry na dół inne wędrowały od ziemi s powrotem w chmury, a niektóre rozbłyskiwały poziomo.
_________________
Running for her life
~ The dark rain from her eyes still falls ~

~Breathtaking butterfly~
Chose a dark day to live

We'll exorcise all these fathers of lies.
Burned holes for eyes behold the pyre of gods
.:: xXx ::.
On the legs of lightning,
the
storm rears defeat
Rising in
vain once more with the sea.
Grey hand's reaching, cold under the swell.
Withered
in the forge of our unbelief.

~Vergeet

 
     
Diana 
Rosa



Wiek: 3 lata
Rasa: Mustang
Ciąża: Nie
Ruja: 10-17
Płeć: Klacz
Bóstwo: Cara
Maść: izabelowata
Wiek: 19
Dołączyła: 22 Lis 2011
Posty: 11
Wysłany: 2011-12-01, 14:49   

Na miejsce przyszła Diana. Była cała mokra od deszczu. Weszła stępa do środka jaskini stępa z nisko zwieszoną głową i otrzepała się. Drżała na całym ciele, gdyż było jej zimno od deszcz i wiatru, który wdzierał się ze świstem do wnętrza groty. Rozejrzała się po jej wnętrzu. Była tam mrocznie, ciemno i strasznie, aż klacz przeszył silny dreszcz. Na suficie wisiały nietoperze, a skały przybierały najrozmaitsze kształty.
Gdyby ktoś wszedł do groty od razu by ją zauważył, mimo, iż było bardzo, ale to bardzo ciemno. W końcu była jasnej maści. Nastawiła uszu sprawdzając czy teren jest bezpieczny. Usłyszała rozmowę. Dobiegała jakby z drugiego końca jaskini. Niewiele zrozumiała z niej, gdyż dochodziła tu cichsza i zniekształcona. Obwąchała miejsce w którym stała. Chyba był tu jakiś inny koń. Wyczuła jego silny zapach.
Była wesołą klaczą, lubiącą towarzystwo przyjaciół, ale jednak była nieśmiała i bojaźliwa. Przecież to mogły być te złe konie, prawda? Zniechęcona i wystraszona obecnością innych koni, zaczęła wdzierać się w głąb ciemności, by schronić się od zimna. Było tam tak samo jak przy wejściu, tyle że dużo ciemniej i straszniej. Chciała to zrobić cicho, ale jej się nie udało. W grocie rozbrzmiał echem stukot jej kopyt. Przerażona stanęła jak wryta. Zaczęła trząść się już nie tylko z zimna, ale i ze strachu. W milczeniu nasłuchiwała.
_________________
 
     
Archaviel
Zmora



Wiek: 5 lat
Rasa: mieszanka ShirexClydesdale
Partner/ka: Brak
Rodzina: Brak
Znaki szczególne: wielkość
Ciąża: Nie dotyczy
Ruja: nd
Płeć: Ogier
Ekwipunek: Talizman BT
Bóstwo: Nocte
Maść: Srokata
Stan zdrowia: Zdrowy
Dołączył: 28 Lip 2011
Posty: 40
Wysłany: 2011-12-03, 11:23   
   Multikonta: Tayfun, Chara Suorun


Mimo zagłuszającego większość dźwięków deszczu, do jego uszu dotarły znikome echo stukotu czyiś kopyt. Czyli mieli jakieś towarzystwo. Nie szczególnie ciekawiło go czyje, toteż dopóki kryjąca się tam postać nie postanowi do nich przyjść, nie dowiedzą się kim jest. Potrzebował chwili, aby przetrawić jej słowa w swoim umyśle. Mroczna. Szczególnie to zapadło mu w pamięć. Teraz jej imię będzie mu się kojarzyło wyłącznie z tym określeniem. Zawsze tak miał, że zwykle przypisywał komuś cechę, która najbardziej mu się z nią kojarzy, żeby dobrze tego kogoś zapamiętać. Dlatego kiedy pomyśli "mroczna" nie wpadnie mu do głowy nikt inny jak kara klacz, z którą właśnie rozmawia. Odwrócił łeb wpatrując się wgłąb ciemności. Jednak nie zauważył tam nikogo, było zbyt ciemno lub ten ktoś był zbyt daleko. Przez cały czas deszcz lał równie mocno, a niebo ni myślało o przejaśnieniu się. Jedynym pocieszeniem w tym momencie był fakt, że porywisty dotąd wiatr nieco zelżał. Może już niedługo przestanie padać?
_________________
You flew in from the dawn
Such a sight when you came into view
You stretched your white wings
Careful embrace


___________~ Bring out my yearning
The longing of the lonely


____________Swan, my swan
________Dive, heat my blood
____Swan, my swan
Before dawn breaks
 
     
Vergeet 
Zmierzch
Bez litości...



Wiek: 9 lat
Rasa: Koń fryzyjski
Ciąża: Nie
Ruja: 1-7
Płeć: Klacz
Ekwipunek: Talizman BT, Ymlaen
Bóstwo: Damnare
Patron: Hebanowa Harpia
Maść: Kara
Moc: Władza nad roślinami
Dołączyła: 30 Cze 2011
Posty: 107
Wysłany: 2011-12-04, 09:57   
   Multikonta: Agaeti Blodhren
   Inne: Mistrz Gry


Vergeet patrzyła przed siebie gdy nagle do jej uszu dobiegł stukot kopyt. Czemu wszystkie konie przychodzą do tej jaskini? Klacz odwróciła się i spojrzała tam gdzie patrzył Colder. Ujrzała tylko ciemność. Wielką, nieprzeniknioną ciemność. Błękitne oczy Vergeet powoli przyzwyczajały się do braku światła w tej części jaskini. Po chwili klaczy mignęła przed oczyma sylwetka innej klaczy. Postanowiła ignorować ową niechcianą formę życia. Dopóki jest tam gdzie jest niema co się nią martwić. Ale gdy wyjdzie z ciemności niech lepiej na siebie uważa.
_________________
Running for her life
~ The dark rain from her eyes still falls ~

~Breathtaking butterfly~
Chose a dark day to live

We'll exorcise all these fathers of lies.
Burned holes for eyes behold the pyre of gods
.:: xXx ::.
On the legs of lightning,
the
storm rears defeat
Rising in
vain once more with the sea.
Grey hand's reaching, cold under the swell.
Withered
in the forge of our unbelief.

~Vergeet

 
     
Diana 
Rosa



Wiek: 3 lata
Rasa: Mustang
Ciąża: Nie
Ruja: 10-17
Płeć: Klacz
Bóstwo: Cara
Maść: izabelowata
Wiek: 19
Dołączyła: 22 Lis 2011
Posty: 11
Wysłany: 2011-12-04, 16:37   

Klacz w ciszy oczekiwała na reakcję koni, które znajdowały się w dalszej części jaskini. Nic. Cisza. Zaciekawiona brakiem reakcji, ostrożnie ruszyła przed siebie. Wolała się nie wychylać, więc pozostawała w mroku, lecz i tak było ją widać, gdyż była jasnej maści. Zobaczyła dwa konie. Klacz i ogiera. Ogier był olbrzymi. Oboje było ledwo widać, gdyż byli czarni. Najlepiej widać było łaty Coldera. Diana wciągnęła powietrze do płuc. Dotarły do niej zapachy oby koni, lecz nie potrafiła stwierdzić, z jakiego są stada. To dlatego, że była nowa. Ostrożnie wychyliła łeb z mroku, ale nie odezwała się.
_________________
 
     
Archaviel
Zmora



Wiek: 5 lat
Rasa: mieszanka ShirexClydesdale
Partner/ka: Brak
Rodzina: Brak
Znaki szczególne: wielkość
Ciąża: Nie dotyczy
Ruja: nd
Płeć: Ogier
Ekwipunek: Talizman BT
Bóstwo: Nocte
Maść: Srokata
Stan zdrowia: Zdrowy
Dołączył: 28 Lip 2011
Posty: 40
Wysłany: 2011-12-10, 18:05   
   Multikonta: Tayfun, Chara Suorun


Ponownie zwrócił łeb w stronę obcej postaci kryjącej się w mroku jaskini. Najwyraźniej ktoś postanowił się z nimi "zaprzyjaźnić". Nie był zdolny do nawiązania takich więzi przyjaźni. To słowo po prostu nie istniało w jego języku. Dlatego też nie zareagował entuzjastycznym optymizmem na fakt, że ktoś w końcu z wychylił się z głębi tej zimnej, wilgotnej nory. Ujrzał jasnej maści klacz. Przywitał ją swoim zwyczajowym spojrzeniem lodowatych oczu, które przeszywało dusze i mroziło krew w żyłach. Poza tym drobnym gestem ignorował ją. Choć miał wątpliwości czy równie spokojnie na jej ujawnieni się zareaguje Vergeet. Z tego co zdążył zauważyć reagowała nieco bardziej gwałtownie na niektóre rzeczy. Choć mógł się oczywiście mylić. Jednak wgłębi duszy miał nadzieję, że jakoś zareaguje. Bo jakby tego nie zrobiła sądził, iż będzie to wyśmienite przedstawienie. Z takimi myślami stał sobie z wymalowanym stoickim spokojem na pysku i czekał na dalszy rozwój wydarzeń.
_________________
You flew in from the dawn
Such a sight when you came into view
You stretched your white wings
Careful embrace


___________~ Bring out my yearning
The longing of the lonely


____________Swan, my swan
________Dive, heat my blood
____Swan, my swan
Before dawn breaks
 
     
Vergeet 
Zmierzch
Bez litości...



Wiek: 9 lat
Rasa: Koń fryzyjski
Ciąża: Nie
Ruja: 1-7
Płeć: Klacz
Ekwipunek: Talizman BT, Ymlaen
Bóstwo: Damnare
Patron: Hebanowa Harpia
Maść: Kara
Moc: Władza nad roślinami
Dołączyła: 30 Cze 2011
Posty: 107
Wysłany: 2011-12-11, 14:43   
   Multikonta: Agaeti Blodhren
   Inne: Mistrz Gry


Owszem, Vergeet działała często bardzo impulsywnie i nerwowo. Więc gdy owa klacz wyłoniła się z ciemności kara klacz ledwie trzymała nerwy na wodzy. Przytupywała w miejscu i i potrząsała łbem. Oczy Vergeet, na pozór były tak samo lodowate jak ogiera stojącego obok. Lecz kto odważył się spojrzeć w te błękitne ślepia mógł wyczytać w nich złość. Archaviel poznał się już na klaczy i mógł odczytać od razu jej zamiary, lecz przybyszka mogła zrozumieć zachowanie Vergeet jako zwyczajną próbę rozgrzania się. W pewnym sensie klacz miała także na uwadze ogrzanie się, gdyż ciągle przytupywała od czasu do czasu z powodu zimnego wiatru wpadającego do jaskini. Słońce chowie się już za horyzont, robi się szaro, za moment nastanie noc. Burza już przeszła, został tylko wiatr, który nieustannie wiał.
_________________
Running for her life
~ The dark rain from her eyes still falls ~

~Breathtaking butterfly~
Chose a dark day to live

We'll exorcise all these fathers of lies.
Burned holes for eyes behold the pyre of gods
.:: xXx ::.
On the legs of lightning,
the
storm rears defeat
Rising in
vain once more with the sea.
Grey hand's reaching, cold under the swell.
Withered
in the forge of our unbelief.

~Vergeet

 
     
Diana 
Rosa



Wiek: 3 lata
Rasa: Mustang
Ciąża: Nie
Ruja: 10-17
Płeć: Klacz
Bóstwo: Cara
Maść: izabelowata
Wiek: 19
Dołączyła: 22 Lis 2011
Posty: 11
Wysłany: 2011-12-11, 17:14   

Widząc wściekła klacz Dian nerwowo potrząsnęła łbem i zarżała. Starała zachowywać się odważnie, by kara trzymała sie z daleka. Jej uszy zarejestrowały, że deszcz przestał padać, ale nie miała zamiaru wychodzić. Nie wyjdzie na tchórza, ot co! Wyłoniła się z korytarza i ukazała cała. Zerknęła na wyjście z jaskini. Było ciemno. Cóż, widać klacz będzie musiała zostać tu na noc. Trudno. Jakoś przeżyje.
- Witajcie - przywitała się z obojętnością.
_________________
 
     
Archaviel
Zmora



Wiek: 5 lat
Rasa: mieszanka ShirexClydesdale
Partner/ka: Brak
Rodzina: Brak
Znaki szczególne: wielkość
Ciąża: Nie dotyczy
Ruja: nd
Płeć: Ogier
Ekwipunek: Talizman BT
Bóstwo: Nocte
Maść: Srokata
Stan zdrowia: Zdrowy
Dołączył: 28 Lip 2011
Posty: 40
Wysłany: 2011-12-15, 16:42   
   Multikonta: Tayfun, Chara Suorun


~Witaj.~ Odburknął dodając do swego naturalnie niskiego głosu tę samą nutkę chłodu, którą zawarł w posłanym jej spojrzeniu. W tym momencie był odwrócony bokiem do izabelowatej klaczy, więc nie mogła ujrzeć wyrazu jego pyska. W tedy właśnie na jego oblicze wpłynął uśmiech szyderczy. Z wyrazem pełnej aprobaty spojrzał na swoją rozmówczynię. Miał nadzieję, że nie każe mu długo czekać na jakieś niezwykle ciekawe widowisko. Mimo iż przybyła starała zachowywać się odważnie nie mogła ukryć tak dokładnie swoich uczuć, jakby tego chciała. Przynajmniej nie przed tak wnikliwym obserwatorem jakim był Arch. Profilaktycznie wolał odsunąć się na bok, pod samą ścianę. Nikt nie wie co zrobią tak nieprzewidywalne stworzenia jakimi są klacze, zwłaszcza kiedy już na początku nie pałają do siebie sympatią. To ostatnie było niemalże pewne. Z zamyśleniem zataczał kręgi kopytem.
_________________
You flew in from the dawn
Such a sight when you came into view
You stretched your white wings
Careful embrace


___________~ Bring out my yearning
The longing of the lonely


____________Swan, my swan
________Dive, heat my blood
____Swan, my swan
Before dawn breaks
 
     
Vergeet 
Zmierzch
Bez litości...



Wiek: 9 lat
Rasa: Koń fryzyjski
Ciąża: Nie
Ruja: 1-7
Płeć: Klacz
Ekwipunek: Talizman BT, Ymlaen
Bóstwo: Damnare
Patron: Hebanowa Harpia
Maść: Kara
Moc: Władza nad roślinami
Dołączyła: 30 Cze 2011
Posty: 107
Wysłany: 2011-12-16, 18:00   
   Multikonta: Agaeti Blodhren
   Inne: Mistrz Gry


Widząc ironię w uśmiechu Archaviela Vergeet odpowiedziała mu jakże podobnym, ironicznym uśmieszkiem. Wiedziała iż rozgryzł jej porywczość i czekał na jakieś 'widowisko'. Kara klacz czasami sama poszukiwała obiektu który mogłaby pognębić. Czasami można było określić to jako wyżywanie się. W Vergeet od czasu do czasu zbierała się energia którą musi wyładować. To był właśnie jeden z takich momentów. Lecz klacz czekała. Tak, czekała. Musiała znaleźć powód dzięki któremu może rzucić się na przybyszkę i ją stąd wypędzić. Więc opanowała się i stała się pozornie tak chłodna jak Arch. Jakby nagle pokryła ją lodowa pokrywa. Lecz gdy lód pokrywa gorący przedmiot może po chwili stopnieć. Oznacza to iż pod byle pretekstem Vergeet wybuchnie. Spojrzeniem głębokim, pełnym niezidentyfikowanych uczuć spojrzała na ogiera. - Witaj - Rzekła do jasnej klaczy. Nastała noc. Rozbłysły gwiazdy.
"Kiedy nastaje noc budzą się demony..."


/// Jejku, uwielbiam to zdanie ;D
_________________
Running for her life
~ The dark rain from her eyes still falls ~

~Breathtaking butterfly~
Chose a dark day to live

We'll exorcise all these fathers of lies.
Burned holes for eyes behold the pyre of gods
.:: xXx ::.
On the legs of lightning,
the
storm rears defeat
Rising in
vain once more with the sea.
Grey hand's reaching, cold under the swell.
Withered
in the forge of our unbelief.

~Vergeet

Ostatnio zmieniony przez Vergeet 2011-12-20, 15:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Diana 
Rosa



Wiek: 3 lata
Rasa: Mustang
Ciąża: Nie
Ruja: 10-17
Płeć: Klacz
Bóstwo: Cara
Maść: izabelowata
Wiek: 19
Dołączyła: 22 Lis 2011
Posty: 11
Wysłany: 2011-12-19, 14:43   

Słysząc słowa koni położyła uszy po sobie. Czuła w ich słowach pogróżki. Albo się jej wydawało, albo uśmiechnęli się ironicznie. Niestety stali do niej bokiem, więc nie była pewna. Zachowywała się spokojnie, jakby byli nijak niebezpieczni. Jednakże uważała inaczej. Mimo to ona była odważna. Weszła jeszcze głębiej, ale zachowywała dystans.
- Wstrętna pogoda. Ale już jest lepiej. Mimo to nadal szaleje wiatr, więc nie zamierzam wychodzić - była złośliwa. Zwykle taka nie bywa, ale teraz czuła, że powinna. - Zwą mnie Diana.
Nie bardzo obchodziło ją jak nazywają się jej towarzysze. Byli mroczni, więc sądziła, że nie warto ich znać. Spojrzała na wyjście. Właśnie pojawiły się pierwsze gwiazdy. Kochała je. Były takie piękne! Jednakże teraz nie czas by je podziwiać. Zwróciła wzrok na swoich rozmówców.
_________________
 
     
Vergeet 
Zmierzch
Bez litości...



Wiek: 9 lat
Rasa: Koń fryzyjski
Ciąża: Nie
Ruja: 1-7
Płeć: Klacz
Ekwipunek: Talizman BT, Ymlaen
Bóstwo: Damnare
Patron: Hebanowa Harpia
Maść: Kara
Moc: Władza nad roślinami
Dołączyła: 30 Cze 2011
Posty: 107
Wysłany: 2011-12-22, 20:32   
   Multikonta: Agaeti Blodhren
   Inne: Mistrz Gry


Klacz zmierzyła Dianę wzrokiem. Zachowywała ona dystans, starała się być odważna. Vergeet cofnęła się dwa kroki pod ścianę. Okrył ją cień nieprzenikniony, widać tylko było parę błękitnych oczu. Do miejsca gdzie stała kara klacz nie docierało światło gwiazd. Nie robiła tego ze strachu, lubiła po prostu wykorzystywać otoczenie by sprawiać wrażenie nierozwikłanej zagadki. - Pogoda jaka jest każdy widzi, nie jestem ślepa ani pozbawiona zmysłów żebyś musiała mi mówić o pogodzie. - Niski głos Vergeet ponownie zadudnił w jaskini. Bez ceremonialne przedstawianie się zdenerwowało karą klacz. - Ci co mieli zaszczyt mnie poznać zwą mnie Zapomniana. Aczkolwiek ty nie jesteś godna nawet na mnie patrzeć. Gdyby nie to, że mam dziś dobry dzień już błagałabyś mnie na kolanach o litość. - Każde słowo było dobitnie zaakcentowane. Przybyszka nie wie iż jest tylko zabawką w dłoniach (raczej kopytach) Vergeet. Każdy ruch Diany był dokładnie przewidziany i zaplanowany. Postąpi tak jak kiedyś. Wtedy zwano ją po prostu 'Krwawą Panią'. Była tak zwanym "wrogiem publicznym numer jeden". Lecz tu nie dotarła jej sława. Miała zamiar zacząć od pojedynczych jednostek kończąc na całych stadach. Zasieje tu strach przed sobą i zbierze to co będzie do niej należało. Potem odejdzie zostawiając tę krainę niczym podpaloną łąkę. Tych którzy sprzymierzą się z nią ominie zły los.
_________________
Running for her life
~ The dark rain from her eyes still falls ~

~Breathtaking butterfly~
Chose a dark day to live

We'll exorcise all these fathers of lies.
Burned holes for eyes behold the pyre of gods
.:: xXx ::.
On the legs of lightning,
the
storm rears defeat
Rising in
vain once more with the sea.
Grey hand's reaching, cold under the swell.
Withered
in the forge of our unbelief.

~Vergeet

 
     
Archaviel
Zmora



Wiek: 5 lat
Rasa: mieszanka ShirexClydesdale
Partner/ka: Brak
Rodzina: Brak
Znaki szczególne: wielkość
Ciąża: Nie dotyczy
Ruja: nd
Płeć: Ogier
Ekwipunek: Talizman BT
Bóstwo: Nocte
Maść: Srokata
Stan zdrowia: Zdrowy
Dołączył: 28 Lip 2011
Posty: 40
Wysłany: 2011-12-23, 13:57   
   Multikonta: Tayfun, Chara Suorun


Rozbawiła go niezmiernie ta krótka wymiana zdań. Chyba myślała, że jeśli będzie złośliwa to może nie oberwie jej się od karej. Osobiście takie zachowanie go denerwowało. Nie tylko udawanie innego niż się jest, ale też puszenie się Vergeet. Tak nie lubił kiedy ktoś robił z siebie pana wszystkiego dookoła. Jeśli się za takiego uważał mógł się przy nim tym nie chwalić. Oczywiście nie dał nic po sobie poznać, nie przywykł do okazywania uczuć, emocji. Szczególnie rozbawiło go postanowienie, że nie zamierza stąd wychodzić.
~Skarbie jeśli ją wkurzysz wylecisz stąd w podskokach. O ile będziesz jeszcze miała nogi.~ Rzucił niby to od niechcenia do izabelowatej klaczy. Miejmy nadzieję, iż jeśli się pobiją nie narobią za dużo syfu, bo on tego sprzątać nie zamierzał, a gnijące resztki tu i tam niezbyt zachęcał do ponownych odwiedzin groty. A nuż, by się ktoś potkną o jakiegoś trupa w ciemności. Co jak co, ale kopyta uwalone gnijącym mięsem nie skłaniają do radości. Cały czas nie przerywał swojego twórczego zajęcia jakim było grzebanie kopytem w ziemi.
_________________
You flew in from the dawn
Such a sight when you came into view
You stretched your white wings
Careful embrace


___________~ Bring out my yearning
The longing of the lonely


____________Swan, my swan
________Dive, heat my blood
____Swan, my swan
Before dawn breaks
 
     
Diana 
Rosa



Wiek: 3 lata
Rasa: Mustang
Ciąża: Nie
Ruja: 10-17
Płeć: Klacz
Bóstwo: Cara
Maść: izabelowata
Wiek: 19
Dołączyła: 22 Lis 2011
Posty: 11
Wysłany: 2011-12-24, 20:37   

Słysząc słowa karej miała ochotę się zaśmiać, ale wolała jeszcze pożyć. Jaka władczyni!
- Och, a czy ja mówię, iż jesteś ślepa? Oznajmiam tylko, dlaczego tu zostanę - powiedziała wzruszając ramionami.
Nijak nie skomentowała następnej wypowiedzi klaczy. Nie chciało jej się męczyć.
Nie skomentowała też wypowiedzi ogiera. Co będzie to będzie.

// brak weny
_________________
 
     
Vergeet 
Zmierzch
Bez litości...



Wiek: 9 lat
Rasa: Koń fryzyjski
Ciąża: Nie
Ruja: 1-7
Płeć: Klacz
Ekwipunek: Talizman BT, Ymlaen
Bóstwo: Damnare
Patron: Hebanowa Harpia
Maść: Kara
Moc: Władza nad roślinami
Dołączyła: 30 Cze 2011
Posty: 107
Wysłany: 2011-12-28, 11:16   
   Multikonta: Agaeti Blodhren
   Inne: Mistrz Gry


Vergeet ziewnęła. Kara wywyższała się bo była tak przyzwyczajona. Kiedyś bez tego nie przeżyła by. Lecz teraz weszło jej to w nawyk. Gdyby nie pewne wydarzenia z przyszłości może taka by nie była. Teraz jest już za późno, stała się taka jaka jest. W odpowiednich warunkach można poznać ją od tej 'lepszej' strony. O co chodzi w tej nieustającej karuzeli uczuć czasem nie wie nawet ona sama. Vergeet nie chciało dłużej drażnić się z Dianą. Czyżby ona myślała że fałszywą odwagą i ironicznymi odpowiedziami uda się ej uwolnić od Vergeet? Słysząc kolejną odpowiedź Vergeet rzekła. - Nudzisz mnie. - Po czym zwróciła wzrok ku niebu i pogrążyła się w rozmyślaniach.
_________________
Running for her life
~ The dark rain from her eyes still falls ~

~Breathtaking butterfly~
Chose a dark day to live

We'll exorcise all these fathers of lies.
Burned holes for eyes behold the pyre of gods
.:: xXx ::.
On the legs of lightning,
the
storm rears defeat
Rising in
vain once more with the sea.
Grey hand's reaching, cold under the swell.
Withered
in the forge of our unbelief.

~Vergeet

 
     
Archaviel
Zmora



Wiek: 5 lat
Rasa: mieszanka ShirexClydesdale
Partner/ka: Brak
Rodzina: Brak
Znaki szczególne: wielkość
Ciąża: Nie dotyczy
Ruja: nd
Płeć: Ogier
Ekwipunek: Talizman BT
Bóstwo: Nocte
Maść: Srokata
Stan zdrowia: Zdrowy
Dołączył: 28 Lip 2011
Posty: 40
Wysłany: 2011-12-30, 13:11   
   Multikonta: Tayfun, Chara Suorun


Nagle nastała cisza. Wiatr, deszcz i grzmoty ustały. Zerknął rybimi ślepiami na zewnątrz. Z szarej zasłony chmur zaczął padać śnieg. Na początku pojawiały się drobne, pojedyncze płatki, jednak w kilka chwil zastąpiły je gęsto padające duże płaty. Zastanawiał się cóż ze sobą zrobić, bowiem nudziło mu się tu niemiłosiernie. Oglądanie mglistych obłoczków wydobywających się z jego pyska było równie fascynujące co grzebanie kopytem w ziemi.
~Wybaczcie kochaniutkie, ale was was opuszczam.~ Oznajmił beznamiętnym tonem. Zwrócił się ku wyjściu z groty i posuwistym, ciężkim krokiem opuścił ją pozostawiając klacze same. Wkrótce zniknął zasłonięty przez padającą ścianę białego puchu. Ledwie zdążył dojść do wydeptanej drogi prowadzącej w dół, a ziemię pokrywała już prawie kilku centymetrowa warstwa bieli. Pani zima się obudziła. Trochę późno, ale lepiej późno niż wcale.
_________________
You flew in from the dawn
Such a sight when you came into view
You stretched your white wings
Careful embrace


___________~ Bring out my yearning
The longing of the lonely


____________Swan, my swan
________Dive, heat my blood
____Swan, my swan
Before dawn breaks
 
     
Diana 
Rosa



Wiek: 3 lata
Rasa: Mustang
Ciąża: Nie
Ruja: 10-17
Płeć: Klacz
Bóstwo: Cara
Maść: izabelowata
Wiek: 19
Dołączyła: 22 Lis 2011
Posty: 11
Wysłany: 2011-12-30, 14:33   

Słysząc słowa Vergeet powiedziała tylko z uśmiechem:
- A więc będę siedzieć cicho.
Klacz powiodła wzrokiem tam, gdzie patrzył ogier. Padał śnieg. Naprawdę grube płaty. Wtedy srokaty oznajmił, że odchodzi. Diana skinęła mu łbem na pożegnanie i patrzyła jak się oddala. Stała tak chwilę w grocie przyglądając się spadającym płatkom śniegu i uświadomiła sobie, że teraz będzie bardziej ślisko. Tak więc trzeba wracać.
- Wiesz ja chyba też pójdę. Robi się ślisko. Zostaniesz sama, tak jak tego chciałaś - powiedziała do karej z uśmiechem i powoli wyszła.
Na wstępie dopadł ja zimny wiatr, więc się zatrzęsła. Szczypał w oczy, a śnieg uniemożliwiał widoczność. Mimo to klacz sunęła powoli naprzód. W końcu opuściła góry.

zt.
_________________
 
     
Vergeet 
Zmierzch
Bez litości...



Wiek: 9 lat
Rasa: Koń fryzyjski
Ciąża: Nie
Ruja: 1-7
Płeć: Klacz
Ekwipunek: Talizman BT, Ymlaen
Bóstwo: Damnare
Patron: Hebanowa Harpia
Maść: Kara
Moc: Władza nad roślinami
Dołączyła: 30 Cze 2011
Posty: 107
Wysłany: 2012-01-10, 14:05   
   Multikonta: Agaeti Blodhren
   Inne: Mistrz Gry


Kara klacz jeszcze długo stała w jaskini. Lecz widząc iż śnieżyca wzmaga się coraz bardziej poszła z jaskini. Ruszyła ledwie widoczną ścieżką w dół. Śnieg od razu zasypywał jej ślady. Po chwili czarny kształt będący Vergeet znikł pod zasłoną śniegu.

/// Muszę wreszcie stąd wyjść C: /
_________________
Running for her life
~ The dark rain from her eyes still falls ~

~Breathtaking butterfly~
Chose a dark day to live

We'll exorcise all these fathers of lies.
Burned holes for eyes behold the pyre of gods
.:: xXx ::.
On the legs of lightning,
the
storm rears defeat
Rising in
vain once more with the sea.
Grey hand's reaching, cold under the swell.
Withered
in the forge of our unbelief.

~Vergeet

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna

__________________________________
Lista for na topie
Chcesz się wymienić? Zrób to tutaj!
Wymiana bannerami:
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 8