Siła Kopyt Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Jezioro Lśniących Wód
Autor Wiadomość
Hilaris Bisarre 
Rosa



Wiek: 8 lat
Rasa: konik polski
Ciąża: Nie dotyczy
Ruja: Nie dotyczy go - chyba ;P
Płeć: Ogier
Ekwipunek: Opal
Maść: Myszata - jak to zwykle u tej rasy bywa
Dołączyła: 05 Sty 2012
Posty: 7
Wysłany: 2012-01-16, 17:32   
   Multikonta: Anathema


Na razie nie było źle. Ogier walnął tylko jedna głupotę, nieznaczną, ale zawsze. Teraz trzeba było nie poplątać się w rozmowie. I... to się raczej ogierowi perfekcyjnie nie udawało. Postanowił wszystko sobie ułożyć w - bądź, co bądź - małej główce. Na razie nie będzie się odzywać, aby czegoś nie palnąć. Tak, to było teraz właściwe podejście w obecności tych koni. Sam ogier zaczął grzebać kopytem w ziemi - nie, dlatego że był zażenowany lub z nudów, ale to był jego sposób na skoncentrowanie energii w jednym miejscu. On po prostu musiał ciągle coś robić - być w ciągłym ruchu.
Siwa uśmiechnęła się do Hilarka - nie jest źle, nie obraziła się. Myszaty odwzajemnił jej uśmiech. O, i chyba wymieniła swoje imię. Agaeti - całkiem ciekawe. Idźmy dalej. Kara klacz w odpowiedzi na jego przemyślenia rzuciła coś, co ogierowi wydało się podsumowaniem jego słów. Chociaż dla niektórych mogły znaczyć zupełnie coś innego... mniejsza z tym. Także tajemnicza klacz, szok, posiadała imię, a co najważniejsze wyjawiła je. Z tych wszystkich przezwisk ogierowi najbardziej pasowało imię nadane jej przez ojca. Teraz nie przedstawiony został tylko malec. O, on też odpowiedział na nie zadane pytanie - miał na imię Quetro - imię całkiem osobliwe. Spodobało się naszemu konikowi polskiemu. Również uśmiechnął się do Quetra.
- Agaeti, Lilith i Quetro - oryginalne imiona. Znaczy, ja nigdy takich nie spotkałem.
Podsumował proces przedstawiania się sobie ogier.
 
     
Agaeti Blödhren 
Monsun



Wiek: 6 lat
Rasa: American Saddlebred
Znaki szczególne: Ma wysoko osadzony ogon, jest jasnowidzem.
Ruja: 7-14
Płeć: Klacz
Maść: siwa
Dołączyła: 27 Lis 2011
Posty: 42
Wysłany: 2012-01-16, 19:01   
   Multikonta: Vergeet


Agaeti Blödhren także się roześmiała. Jej też spodobała się "Jędza". Lecz siwka dalej myślała nad pozostałymi określeniami Lilith. - Władczyni Kruków.... - Zamyśliła się. - Tam skąd przyszłam gdzieś słyszałam to imię. - Rzekła Agaeti Blödhren. "Tam stąd przyszłam..." trochę dziwnie to zabrzmiało, lecz mniejsza z tym. - Lecz mimo to wolę wyżej wspomnianą jędzę. - Na twarzy siwej klaczy pojawił się szczery uśmiech. Klacz przypominała sobie wszystko co słyszała o Władczyni Kruków. Wszelakie opinie były mocno upiększone i niemożliwe lecz po odjęciu wszystkich niemożliwości przed oczyma Agaeti pojawił się opis Lilith.
_________________
Z a w s z e szybko u m i e r a j ą tacy jak ja.

  
Tacy sami, lecz c i ą g n ą nitki inny k o l o r.
W i e d z c i e, że jest, bo ktoś musi być,
bo tak ł a t w i e j żyć, w to m o ż n a uwierzyć.
Wciąż mówią: do w i d z e n i a w piekle, do zobaczenia w p i e k l e!
O n a podała mi dłoń, ja dla niej k l ę k n ę, ja dla niej padnę.
Ani s ł o w a ze strony ludzi, ja to o d g a d ł e m.
Mnóstwo słów o T o b i e, mówione, p i s a n e, czytane,
i tak s i ę nie dowiem, bo t a j e m n i c ą owiane jest t o,
Dobro czy zło?
 
     
Lilith 
Uzdrowiciel



Wiek: Ponad cztery lata.
Partner/ka: Pff...
Rodzina: Brak.
Znaki szczególne: Zachowanie i dziwny nastrój innych postaci.
Ciąża: Nie
Ruja: 13-20.
Płeć: Klacz
Ekwipunek: Ejderha Kanatlari
Bóstwo: Ignea
Dołączyła: 25 Cze 2011
Posty: 91
Wysłany: 2012-01-16, 19:55   
   Multikonta: Romance, Grover.
   Miano: Najciekawsza postać { styczeń 2012r. }


- Wiedziałam, że to spodoba ci się najbardziej. - Mrugnęła do źrebaka z czymś, co można nazwać rozbawieniem. Jej ogon zaczepnie obił bok karosza. Spojrzała na myszatego ogiera, uśmiechając się niewinnie i zarzucając ogon na plecy. Zamrugała niemal uwodzicielsko. - Och, bo jesteśmy jedyni w swoim rodzaju, prawda?
Wszystko było nader naturalne. Może naprawdę zalecała się do ogiera? Wątpliwe. Z drugiej jednak strony, ona sama nie znała dokładnie swojej psychiki, więc w gruncie rzeczy mogło być i tak. Nieważne. Lepiej chyba tego nie wiedzieć.
Zerknęła w kierunku siwej.
- Och, niech będzie w takim razie Jędza. Chyba, że wolicie Wariatkę, Demona, Wiedźmę. Ozwano mnie większością synonimów pasujących do mojej demonicznej imienniczki. Och, chyba, że wolicie Lucky. Tak, tak również mnie nazywali - parsknęła nieco rozbawiona, przypominając sobie życzliwe konie ze stada, w którym się urodziła. Szczęściara, która uniknęła Śmierci, a obcowała z nią od pierwszych chwil swojego życia. Bardzo ciekawe...
_________________
* * *
« I took a step outside an innocent heart »

I wish I had an angel
For one moment of love
I wish I had your angel
Your Virgin Mary undone
I`m in love with my lust
Burning angelwings to dust
I wish I had your angel tonight

* * *


Galeria: ***
Karta Postaci.

 
     
Quetro 
Wędrowiec
Niespokojna dusza



Wiek: Tyle dni w cierpieniu {rok}
Rasa: Krew wagę ma swą {wielkopolski}
Partner/ka: Ma dusza wolna niczym wiatr {brak}
Rodzina: Ludzkości nie zbadane wyroki {zginęła}
Znaki szczególne: Jestem twoim cieniem, twoim zbawicielem {brak}
Ciąża: Nie dotyczy
Płeć: Ogier
Ekwipunek: Tanzanit
Bóstwo: Tranquillo
Maść: Czerń jak noc, magiczna, piękna {kara}
Stan zdrowia: Cierp ciało, duszo - bądź wolna! {wychudzony}
Dołączyła: 25 Gru 2011
Posty: 192
Wysłany: 2012-01-17, 15:20   
   Multikonta: Jestem sobą, lecz mam wiele oblicz {Zoey}


Maluch nijak zareagował na słowa myszatego. Zaśmiał się znowu, gdy kara obiła go swym ogonem. Sam nie mógł tego zrobić, gdyż jego ogon był jeszcze ciut przykrótki. Nie zwrócił większej uwagi na jej uwodzenie myszatego.
- No właśnie - potwierdził jej słowa.
Zdziwiły go słowa siwej.
- Władczyni Kruków? Może to była Lilith - powiedział używając jej prawdziwego imienia.
Była tego bardzo ciekaw. Może kiedyś się nawet znały? Następne jej słowa wywołały u niego parsknięcie. Czuł się już wśród nich lepiej.
- Ale miałaś dużo imion! - zawołał z rozbawieniem. - Ale tak czy siak jak będę mówił Ci Lilith.
_________________
    Czasami wolę być zupełnie sam
    ~Niezdarnie tańczyć na granicy zła
    I nawet stoczyć się na samo dno
    Czasami wolę to niż czułość waszych obcych rąk.

Płytki
ż a l i płytka m i ł o ś ć żyją długo.

»Wielka miłość i wielki ból giną od własnego nadmiaru.«


Gram własnego Ego,
Kilka gramów cierpienia,
Sto gramów bytu,
Duszy
- dwadzieścia jeden.

Moje:
 
     
Arawen 
Zmora



Wiek: 4
Rasa: Arabski
Partner/ka: Brak
Rodzina: Brak
Znaki szczególne: ...
Płeć: Klacz
Ekwipunek: Talizman BT, Tanzanit
Bóstwo: Nie wyznaje
Maść: Siwa
Stan zdrowia: Zdrowa
Wiek: 18
Dołączyła: 26 Sty 2012
Posty: 84
Wysłany: 2012-01-30, 17:36   
   Multikonta: Shakie


Wolnym krokiem przyszła na polankę. Przystanęła przy jeziorze i zaczęła wpatrywać się w tafle wody. Oglądała odbicie swoje i drzew rosnących za nią. Czuła się jak zahipnotyzowana. Ostrożnie dotknęła kopytem wody i cały obraz zniknął, rozmył się... Ale ona stała dalej, tym razem odwróciła się w drugą stronę. Bez słowa wpatrywała się w drzewo. Wreszcie podeszła do niego bliżej i położyła się. Śnieg mroził jej brzuch, jednak ona uparcie znosiła brak komfortu. Nie urodziła się po to, aby żyć w luksusie.
 
     
Agaeti Blödhren 
Monsun



Wiek: 6 lat
Rasa: American Saddlebred
Znaki szczególne: Ma wysoko osadzony ogon, jest jasnowidzem.
Ruja: 7-14
Płeć: Klacz
Maść: siwa
Dołączyła: 27 Lis 2011
Posty: 42
Wysłany: 2012-02-03, 15:46   
   Multikonta: Vergeet


Z ust Agaeti Blödhren wypłynął cichy chichot. - Uważam że to 'Lucky' do ciebie nie pasuje. - Rzekła kopiąc zaczepnie Quetro tylną nogą. Nie kopnęła go mocno, po prostu trochę się nudziła. Agaeti uznała że na Lilith będzie mówić Lilith. Po prostu. Potrząsnęła lekko głową. Gdzieś dalej ujrzała siwą arabkę. Przyglądała się swemu odbiciu w wodzie. Po chwili legła pod drzewem w zimnym śniegu. Agaeti Blödhren też nie zważała na niewygody lecz jeśli miała możliwość wolała bardziej wygodę. Wkoło leżał biały śnieg, tylko jezioro odznaczało się swoją taflą na tle bieli. Zwróciła ponownie wzrok ku horyzontowi. Zaczęła przegarniać śnieg kopytem. Kreśliła na śniegu pozornie nic nieznaczące znaki. Lecz było to tylko takie zajęcie. Rysunki zajęły całą powierzchnię przed siwą klaczą. Agaeti Blödhren przyjrzała się swoim zapisom.
_________________
Z a w s z e szybko u m i e r a j ą tacy jak ja.

  
Tacy sami, lecz c i ą g n ą nitki inny k o l o r.
W i e d z c i e, że jest, bo ktoś musi być,
bo tak ł a t w i e j żyć, w to m o ż n a uwierzyć.
Wciąż mówią: do w i d z e n i a w piekle, do zobaczenia w p i e k l e!
O n a podała mi dłoń, ja dla niej k l ę k n ę, ja dla niej padnę.
Ani s ł o w a ze strony ludzi, ja to o d g a d ł e m.
Mnóstwo słów o T o b i e, mówione, p i s a n e, czytane,
i tak s i ę nie dowiem, bo t a j e m n i c ą owiane jest t o,
Dobro czy zło?
 
     
Arawen 
Zmora



Wiek: 4
Rasa: Arabski
Partner/ka: Brak
Rodzina: Brak
Znaki szczególne: ...
Płeć: Klacz
Ekwipunek: Talizman BT, Tanzanit
Bóstwo: Nie wyznaje
Maść: Siwa
Stan zdrowia: Zdrowa
Wiek: 18
Dołączyła: 26 Sty 2012
Posty: 84
Wysłany: 2012-02-04, 12:05   
   Multikonta: Shakie


Popatrzyła na konie, nie chciała im przeszkadzać. Śnieg porządnie napadał jej na plecy, więc wolała wstać i otrząsnąć się z niego. W jej miejscu była już tylko ziemia. Do brzucha przykleiło jej się trochę śniegu - i jego też strząsnęła. Kłusem pobiegła do zamarzniętego jeziora - lód był gruby, z łatwością mogłaby po nim przejść. Wlazła na jeziorko i powoli stawiała nogi. Wreszcie lód się... załamał, a ona sama wpadła do wody. Na początku była trochę oszołomiona, jednak po chwili przestała się miotać i podpłynęła do drugiego brzegu. Z trudem udało jej się wyjść. Jeszcze chwilę patrzyła się na inne konie. Odwróciła głowę i już miała iść. Ale tego nie zrobiła.
_________________
    A kiedy czarnym smutku kirem
    Znowu otulą mnie zwątpienia,
    Gdy skołatane serce zadrży
    I braknie łaski zapomnienia

Imię: Zwą ją... •Arawen•
Wiek: Wiele wiosen już za mną i wiele przede mną.

~ * ~ ♥ ~ * ~ ~ * ~ ♥ ~ * ~ ~ * ~ ♥ ~ * ~

~ Gdy gardło znów żelaznym ściskiem
Uchwyci gorycz samotności °

    Stado: Tam, gdzie wszystko traci swe barwy. ~Bezbarwna Tęcza
    Ranga: Senny koszmar, demon z ciemności. »Zmora«
    Przyjaciele: Przyjaciele? Nie wiem o kim mowa.
    Wrogowie: Gryzą piach. Chcesz tu Trafić Gość?

Nie wiem, czy radę dam raz jeszcze
Nie całkiem poddać się udręce?
Czy starczy sił, by unieść głowę,
Nim czartu w końcu życie sprzedam?
 
     
Lilith 
Uzdrowiciel



Wiek: Ponad cztery lata.
Partner/ka: Pff...
Rodzina: Brak.
Znaki szczególne: Zachowanie i dziwny nastrój innych postaci.
Ciąża: Nie
Ruja: 13-20.
Płeć: Klacz
Ekwipunek: Ejderha Kanatlari
Bóstwo: Ignea
Dołączyła: 25 Cze 2011
Posty: 91
Wysłany: 2012-02-09, 14:58   
   Multikonta: Romance, Grover.
   Miano: Najciekawsza postać { styczeń 2012r. }


- Hm, tak. Niektórzy sądzą inaczej. Chociaż nie wiem, co jest we mnie takiego "szczęśliwego". - wywróciła oczami, smagając swe czarne boki ogonem.
Przyjrzała się nowo przybyłej, siwej klaczy. Przyjść nad jezioro i iść spać, jeszcze w zimę... Ma bardziej zajmujące zajęcia od niej, normalnie. Nie, chociaż nie. Jednak z jej dziwactwami chyba nikt nie wygra.
Za jakiś czas zauważyła, iż klacz podnosi się i idzie w kierunku jeziora. Weszła ostrożnie na lód. Zły pomysł. Nie był aż tak gruby, by przyjąć ciężar konia. No, może Quetro dałby radę. Skąd to wiedziała? Bo tak. Po prostu. Poza tym, jeszcze niedawno piła z mroźnego jeziora. Przyglądała się poczynaniom klaczy, która... Wpadła. Załamała się pod nią lodowa pokrywa, przez co koń zanurzył się pod wodą. Oo, robi się ciekawie. Siwa wyszła na brzeg - najwidoczniej jezioro było dosyć spokojne. Lilith przypomniała sobie o swej powinności. Och, no tak. Nie chciało jej się za specjalnie ruszać, ale cóż, trzeba spełniać obowiązki, prawda? Poza tym aż tak dużo, to ona ich nie ma...
- Przepraszam, idę czynić swą powinność. Hmm... Możecie się przydać - stwierdziła po chwili, nie czekając na odpowiedź towarzyszy.
Zgrabne nóżki Lil przeplatały się w miarowym kłusie. Jak widać, mimo wszystko jej się nie spieszyło. Sadystka...
- Hej, mogę w czymś pomóc? - zapytała, stając przed klaczą i przekręcając łeb nieco na bok. Mimo lekkiej miny, właśnie myślała, co może się przydać do ogrzania klaczy. Cóż... Konie. Zerknęła za siebie w poszukiwaniu Agaeti, Szczurka i tej Myszy o trochę dziwacznym, ale wesołym imieniu.
_________________
* * *
« I took a step outside an innocent heart »

I wish I had an angel
For one moment of love
I wish I had your angel
Your Virgin Mary undone
I`m in love with my lust
Burning angelwings to dust
I wish I had your angel tonight

* * *


Galeria: ***
Karta Postaci.

 
     
Quetro 
Wędrowiec
Niespokojna dusza



Wiek: Tyle dni w cierpieniu {rok}
Rasa: Krew wagę ma swą {wielkopolski}
Partner/ka: Ma dusza wolna niczym wiatr {brak}
Rodzina: Ludzkości nie zbadane wyroki {zginęła}
Znaki szczególne: Jestem twoim cieniem, twoim zbawicielem {brak}
Ciąża: Nie dotyczy
Płeć: Ogier
Ekwipunek: Tanzanit
Bóstwo: Tranquillo
Maść: Czerń jak noc, magiczna, piękna {kara}
Stan zdrowia: Cierp ciało, duszo - bądź wolna! {wychudzony}
Dołączyła: 25 Gru 2011
Posty: 192
Wysłany: 2012-02-11, 11:49   
   Multikonta: Jestem sobą, lecz mam wiele oblicz {Zoey}


Ogier przytaknął słysząc słowa Agaeti. "Lucky" nie specjalnie pasowało do Lilith. Zaraz odwdzięczył się klaczy kopniakiem i parsknął cicho. Cóż, była z nich wesoła gromadka. Ciągle się wydurniali. Dopiero teraz zauważył jakiegoś siwego konia. Było to akurat w momencie, w którym przybyły wchodził na lód. Cóż, nawet pan Q widział, że był to zły pomysł. Najwidoczniej tamten koń nie miał o tym pojęcia. Nagle lód się załamał i koń wpadł do wody. Na szczęście wyszedł na brzeg. Kary odetchnął z ulgą. Jak można było być tak głupim? Nie było nawet pewności, czy ten lód udźwignął by jego - wychudzonego źrebaka! A tamten ot tak sobie włazi. Niektórzy są zdrowo walnięci. Nagle odezwała się Lilith. Oczy małego błysnęły i ruszył za klaczą. Biegł obok również kłusem. Robił to całkiem zgrabnie, jak na wychudzonego źreba. Zaraz znaleźli się prze siwym. Wpatrywał się w niego z zaciekawieniem.
Po chwili poczuł wielką ochotę, by stąd odejść. Dlaczego? Nie wiedział sam. Zrobił obojętną minę, skiną wszystkim głową i odszedł.

zt.
_________________
    Czasami wolę być zupełnie sam
    ~Niezdarnie tańczyć na granicy zła
    I nawet stoczyć się na samo dno
    Czasami wolę to niż czułość waszych obcych rąk.

Płytki
ż a l i płytka m i ł o ś ć żyją długo.

»Wielka miłość i wielki ból giną od własnego nadmiaru.«


Gram własnego Ego,
Kilka gramów cierpienia,
Sto gramów bytu,
Duszy
- dwadzieścia jeden.

Moje:
 
     
Fanchette
Szept



Wiek: 2 lata
Ruja: 1-6
Płeć: Klacz
Bóstwo: Tranquillo
Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 24
Wysłany: 2012-04-30, 21:12   
   Multikonta: Muscat!


Ciepło, zmieszane z intensywnym zapachem świeżo kwitnącej trawy, unosiło się w stojącym prawie nieruchomo powietrzu. Jezioro zdążyło już zajść delikatną poświatą pomarańczu zachodzącego słońca. Jedynie ktoś o bardzo czułym zmyśle słuchu i o darze wyjątkowego skupienia, mógł wyłapać odgłos nieznacznie poruszających się fal, które z prawie bezdźwięcznym pluskiem delikatnie muskały tatarak..

Poruszała się niemal bezszelestnie.
Nie wiadomo gdzie się podziewała przez ten cały czas.
Jej zamglone, błękitne oczy odsłoniły się lekko, gdy wbiła się do nich poświata uciekającego słońca odbita przez taflę niemal gładkiego jeziora. Uniosła łeb powoli i niechętnie, jak gdyby ważył dla niej za dużo. Być może świat, swój świat, który w nim nosiła był już dla niej zbyt przytłaczający. Odrywał ją od rzeczywistości na tyle, że teraz sama już nie wiedziała, gdzie się naprawdę znajduję.
"Znów mi płatasz figle!" pomyślała z oburzeniem, ale umysł nie odpowiedział. Lekko wystraszona zbliżyła się do brzegu i zanurzyła spękane kopyta w chłodnej wodzie, która przeszyła jej rozgrzane z nerwów ciało aż po sam szczyt kręgosłupa. Było to przyjemne doznanie, uznała więc, że znajduje się w świecie należącym też do innych. Rozkoszowała się teraz tą błahą, a jakże dla niej wspaniałą chwilą spokoju..
_________________
 
     
Romance 
Zemsta
Ponury Miś.



Wiek: 8,7.
Rasa: Mieszana.
Partner/ka: Brak.
Rodzina: Nie! Brak.
Znaki szczególne: Ogólnie wygląd i zachowanie.
Płeć: Ogier
Ekwipunek: Runa lecząca, Opal, Ametyst, Topaz, Tanzanit
Bóstwo: Damnare
Patron: Krwawy Feniks
Moc: Władza nad ogniem
Wiek: 21
Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 643
Wysłany: 2012-05-01, 12:05   
   Multikonta: Grover, Lilith.
   Inne: Administrator


Gorąco. Tylko o tym myślał w tej chwili Romance. A w sumie tylko o tym z tej realnej sfery, reszta to zwykłe filozofowanie, któremu bardzo często się poddawał. W sumie... Z nudów. Nigdy na pogodę nie zwracał uwagi i to się za bardzo nie zmieniło, mimo płynących po ciele ogiera strumyków potu. Jednak tak nagłe zmiany nie były jego zdaniem za fajne. Tak więc postanowił coś na to zaradzić. To chyba pierwszy raz, gdy zdecydował się gdzieś przyjść, a nie tylko przypadkowo trafił w jakieś miejsce.
Podnosił leniwie duże kopyta, zbliżając się coraz bardziej w kierunku jeziora. Już po chwili, nawet nie zwalniając - czy w jego przypadku przyspieszając - wszedł do jeziora. Wchodził tak głęboko, póki ponad kłębem nie zamknęła się tafla jeziora. Zmoczył całą głowę, czując przyjemne igiełki zimna na ciele. Głównie tym dopiero zanurzonym, czyli szyi i głowie.
Stał w jeziorze jeszcze chwilę, po czym ruszył ku jego wyjściu. Jak widać stwierdził, że już wystarczająco się ochłodził. Po wyjściu na brzeg otrzepał się niczym pies. Rozejrzał się dookoła. W pobliżu niego znajdowała się srokata klacz, która również korzystała z dobrodziejstw jakie niesie zimna woda z jeziora. Na pewno już kiedyś ją widział, jednak nie był pewien, czy rozmawiali. W każdym bądź razie, Romuś przy okazji wypatrzył to, czego szukał - rozłożyste drzewo oferujące dla niego wystarczająco duży cień. Gniadosz ruszył w jego kierunku w miarę żywym krokiem. Po chwili już leżał w cieniu drzewa, wygodnie układając głowę na wyciągniętych, skrzyżowanych, przednich nogach. Przymknął oczy, strzygąc uszami i nasłuchując każdego, najmniejszego nawet dźwięku.

//Brak weny...//
_________________
{Straceni przez ludzi przeklęci,
smutkiem innych zarażają.
Straceni obdarci z wiary i nadziei,
nie czekają już, aż ich życie się zmieni.
Straceni owiani mrokiem tajemnicy
a w ich oczach coś niebezpiecznego}



Imię: Nic nieznaczący splot liter...
{Romance}
Wiek: Kto liczy lata powoli wariuje.
{8,7}
Stado: Godne szacunku. Zgadnij... -'
{Krwawych Kopyt}
Rodzina: Nie jest warta uwagi.
{Porzucona}
Miłość: Kpisz czy o drogę pytasz?
{Zimne serce nie pokocha}
Zaufał: Nikt nie godzien...
{Śmierci i zmarłym}
Jestem: Kłamstwem, które powstało...
{Gniady, rosły ogier o czarnej grzywie}


{Straceni nim ich życie się skończyło,
nieważne jakie by ono nie było.
Błąkają się pomiędzy niebem a piekłem,
przekraczają każdą granicę,
budzą podziw i przerażenie,
Straceni po prostu zagubieni}


KP. Administrator. Mistrz Gry.
 
 
     
Fanchette
Szept



Wiek: 2 lata
Ruja: 1-6
Płeć: Klacz
Bóstwo: Tranquillo
Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 24
Wysłany: 2012-05-03, 15:02   
   Multikonta: Muscat!


Gdy do uszu Fan dotarł nowy, podejrzliwy dźwięk, serce zaczęło tłuc się nerwowo uderzając silnie w żebra utrudniając jednocześnie spokojny dotąd oddech. Źrenice w lodowato błękitnych oczach rozszerzyły się, a łeb ostrożnie obrócił w kierunku źródła hałasu. Dostrzegła gniadosza, który leżał beztrosko pod rozłożystym drzewem, nie mając w ogóle pojęcia ile strachu nabawił klaczy swoją tajemniczą obecnością.
Fan odstawiła przerażenie na bok, widząc, że to tylko koń, który nie sprawiał wrażenia zagrażającego jej życiu. Nogi nadal miała rozedrgane, ale ciekawość wzięła górę i postanowiła trochę się zbliżyć, by lepiej się przyjrzeć i zbadać nową, obcą istotę. Zwiesiła głowę i ruszyła trochę nieprzekonanym krokiem w stronę ogiera. Była zbyt skupiona na nim, żeby myśleć o czymś innym, nie słyszała już odgłosów wody i natury, a tylko cichy dźwięk trawy wgniatanej delikatnie w miękką ziemię przez jej ciężkie kopyta. Stanęła w bezpiecznej odległości od przybysza i obserwowała go uważnie swoimi kozimi oczami, lekko przechylając głowę to na jedną, to na drugą stronę.
Ten świat był ciekawy. Nawet bardzo ciekawy.
_________________
 
     
Romance 
Zemsta
Ponury Miś.



Wiek: 8,7.
Rasa: Mieszana.
Partner/ka: Brak.
Rodzina: Nie! Brak.
Znaki szczególne: Ogólnie wygląd i zachowanie.
Płeć: Ogier
Ekwipunek: Runa lecząca, Opal, Ametyst, Topaz, Tanzanit
Bóstwo: Damnare
Patron: Krwawy Feniks
Moc: Władza nad ogniem
Wiek: 21
Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 643
Wysłany: 2012-05-04, 10:27   
   Multikonta: Grover, Lilith.
   Inne: Administrator


Otworzył wpierw jedno oko, zwrócił ucho w kierunku klaczy. Uniósł leniwie łeb. Później całe ciało. Nie miał ochoty wstawać, jednak zmierzający w twoim kierunku koń mógł oznaczać wiele rzeczy. Czytać w myślach w końcu nie potrafił.
Klacz stała i się mu przyglądała. On również nie pozostał dłużny. Zlustrował srokatą od góry do dołu. Stwierdził, że jest bardzo młoda, pewnie około dwóch lat. Mimo swojego wieku była jednak wysoka. Szczerze mówiąc nieco przerażały go rybie oczy, którymi był świdrowany. Ale jednak to nie nogi ogiera drżały z niepewności, prawda? Rozejrzał się dookoła, po czym łaskawie postanowił odezwać.
- Zawsze tak uporczywie przyglądasz się nieznajomym?
_________________
{Straceni przez ludzi przeklęci,
smutkiem innych zarażają.
Straceni obdarci z wiary i nadziei,
nie czekają już, aż ich życie się zmieni.
Straceni owiani mrokiem tajemnicy
a w ich oczach coś niebezpiecznego}



Imię: Nic nieznaczący splot liter...
{Romance}
Wiek: Kto liczy lata powoli wariuje.
{8,7}
Stado: Godne szacunku. Zgadnij... -'
{Krwawych Kopyt}
Rodzina: Nie jest warta uwagi.
{Porzucona}
Miłość: Kpisz czy o drogę pytasz?
{Zimne serce nie pokocha}
Zaufał: Nikt nie godzien...
{Śmierci i zmarłym}
Jestem: Kłamstwem, które powstało...
{Gniady, rosły ogier o czarnej grzywie}


{Straceni nim ich życie się skończyło,
nieważne jakie by ono nie było.
Błąkają się pomiędzy niebem a piekłem,
przekraczają każdą granicę,
budzą podziw i przerażenie,
Straceni po prostu zagubieni}


KP. Administrator. Mistrz Gry.
 
 
     
Fanchette
Szept



Wiek: 2 lata
Ruja: 1-6
Płeć: Klacz
Bóstwo: Tranquillo
Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 24
Wysłany: 2012-05-04, 11:38   
   Multikonta: Muscat!


Fan przyłożyła uszy do potylicy, a jej nozdrza rozszerzyły się, gdy ogier podniósł się z miejsca patrząc na nią z uwagą. W pysku poczuła nieprzyjemną suchość, gdy ten wydał z siebie głos, który co prawda nie zdawał się groźny, ale jednocześnie nie był zbyt przyjazny co spowodowało u klaczy jeszcze większe zakłopotanie. Spróbowała uspokoić grzmocące ze stresu i przejęcia serce i wydała z siebie krótki, drżący pomruk, wciąż ostrożnie obserwując gniadosza, mając nogi przygotowane do ewentualnej ucieczki na oślep.
- Ja.. ja.. nie. - wymruczała niepewnym, cichym głosem. - Ja tylko tak patrzę.. lubię patrzeć..
Zwiesiła pokornie głowę, bo z pewnością głupio to zabrzmiało. Ale tak było. Fan bała się, ale zawsze interesowało ją to, co ją otaczało - nieważne czy była w świecie fizycznym czy w swym umysłowym eterze, choć tam zazwyczaj nie było wiele do oglądania. Toteż najwięcej wagi do obserwacji przykładała tutaj, gdzie wszystko żyło, trawa pachniała, a niebo zmieniało kolor.
- Przepraszam jeśli to źle. - dodała zmieszana, patrząc błędnym wzrokiem na ogiera.
_________________
 
     
Romance 
Zemsta
Ponury Miś.



Wiek: 8,7.
Rasa: Mieszana.
Partner/ka: Brak.
Rodzina: Nie! Brak.
Znaki szczególne: Ogólnie wygląd i zachowanie.
Płeć: Ogier
Ekwipunek: Runa lecząca, Opal, Ametyst, Topaz, Tanzanit
Bóstwo: Damnare
Patron: Krwawy Feniks
Moc: Władza nad ogniem
Wiek: 21
Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 643
Wysłany: 2012-05-05, 20:51   
   Multikonta: Grover, Lilith.
   Inne: Administrator


Przyglądał się jej jeszcze chwilę.
- Mnie nie pytaj. Mamusia nie nauczyła zasad dobrego wychowania? - burknął. Powiódł wzrokiem po swojej brudnej sierści, by przenieść go po chwili na przesuwający się cień. Powstrzymał westchnienie. Słońce coś szybko zmieniało dzisiaj swoje położenie. Za to niebo było idealnie czyste, widniał tam piękny, wiosenny błękit. Wciągnął w chrapy powietrze, czując zapach stada klaczy. Zmarszczył nos. Chyba się zapomniał. Niby nie stanowiła dla niego zagrożenia, jednak stada nie były sobie zbyt przychylne. Zresztą, nikt nie lubił Krwawych Kopyt. Mimo to jakoś nie bał się wychodzić poza tereny stada, pff.

//Przepraszam, ale kompletny brak weny.//
_________________
{Straceni przez ludzi przeklęci,
smutkiem innych zarażają.
Straceni obdarci z wiary i nadziei,
nie czekają już, aż ich życie się zmieni.
Straceni owiani mrokiem tajemnicy
a w ich oczach coś niebezpiecznego}



Imię: Nic nieznaczący splot liter...
{Romance}
Wiek: Kto liczy lata powoli wariuje.
{8,7}
Stado: Godne szacunku. Zgadnij... -'
{Krwawych Kopyt}
Rodzina: Nie jest warta uwagi.
{Porzucona}
Miłość: Kpisz czy o drogę pytasz?
{Zimne serce nie pokocha}
Zaufał: Nikt nie godzien...
{Śmierci i zmarłym}
Jestem: Kłamstwem, które powstało...
{Gniady, rosły ogier o czarnej grzywie}


{Straceni nim ich życie się skończyło,
nieważne jakie by ono nie było.
Błąkają się pomiędzy niebem a piekłem,
przekraczają każdą granicę,
budzą podziw i przerażenie,
Straceni po prostu zagubieni}


KP. Administrator. Mistrz Gry.
 
 
     
Fanchette
Szept



Wiek: 2 lata
Ruja: 1-6
Płeć: Klacz
Bóstwo: Tranquillo
Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 24
Wysłany: 2012-05-09, 18:08   
   Multikonta: Muscat!


Umysł Fanchette lubił płatać jej przeróżne figle i ona sama świetnie o tym wiedziała, jednak nie potrafiła nad tym zapanować w żaden sposób. Natomiast po usłyszeniu słów ogiera, jej móżdżek pierwszy raz od długiego czasu dał jej jasny znak, że powinna przeanalizować to, co powiedział. Mamusia... Mamusi nie pamiętała, gdyż jako jeszcze kompletnie niesamodzielne i głupie źrebię została jej odebrana. Toteż ta nie mogła nauczyć Fan zasad dobrego wychowania, właściwie jakichkolwiek zasad, a rzucona na głęboką wodę podrostka nie nauczyła się nawet odróżniania uczuć i rozumienia innych koni. Tak więc przestąpiła teraz z nogi na nogę i zamrugała powoli rybimi oczyma, silnie zaciskając przy tym powieki. Wtedy jakby pękła ta pozostała, cienka szybka dzieląca ją i rzeczywistość, bo jeszcze do tego momentu do końca rozumiała co się dzieje naprawdę, a co plecie jej wyobraźnia. Teraz dobrze wiedziała, że stoi przed nią gniady ogier, który wcale nie był miły i współczujący jak wiele innych koni, które spotykała na swojej drodze. W sumie wydawał się jej być obojętny, jednak nie mogła być tego pewna, bo nie ufała nikomu bezgranicznie - nawet sobie.
- Nie nauczyła mnie niczego, bo jej nie miałam. - wykrztusiła w końcu, siląc się na choć trochę pewniejszy i bardziej zdecydowany ton. Nie wyszło jednak jej to tak dobrze, jak chciała i nieco zwiesiła głowę. - Ale nie zrobisz mi krzywdy...? - wydukała jeszcze cicho dla upewnienia swojej pozycji wobec tego tajemniczego rozmówcy.
_________________
 
     
Romance 
Zemsta
Ponury Miś.



Wiek: 8,7.
Rasa: Mieszana.
Partner/ka: Brak.
Rodzina: Nie! Brak.
Znaki szczególne: Ogólnie wygląd i zachowanie.
Płeć: Ogier
Ekwipunek: Runa lecząca, Opal, Ametyst, Topaz, Tanzanit
Bóstwo: Damnare
Patron: Krwawy Feniks
Moc: Władza nad ogniem
Wiek: 21
Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 643
Wysłany: 2012-05-09, 19:38   
   Multikonta: Grover, Lilith.
   Inne: Administrator


- Cóż, bywa - skwitował wypowiedź klaczy na temat braku rodziców.
Mogło być ciekawie. Wydawała się niemal niemożliwie... Naiwna. Jakby nie wiedziała zupełnie nic o życiu. W sumie mógłby się trochę zabawić jej kosztem, czemu nie. Zmrużył oczy, uśmiechając się krzywo. Podszedł do klaczy tak blisko, że ich nosy niemal się stykały.
- Tak słodkiej osóbce? - wymruczał nieco ironicznie, po chwili próbując skubnąć szyję klaczy. Przeszedł dookoła niej, nieco zwiększając między nimi odległość.
Jak widać Fan za dobrze nie trafiła. A Romance miał najwidoczniej humorek na wygłupy. Był ciekaw jej reakcji, a dodatkowo mu się nudziło. Długi ogon gniadosza musnął bok łaciatej, gdy ten odganiał od siebie natarczywe owady.
_________________
{Straceni przez ludzi przeklęci,
smutkiem innych zarażają.
Straceni obdarci z wiary i nadziei,
nie czekają już, aż ich życie się zmieni.
Straceni owiani mrokiem tajemnicy
a w ich oczach coś niebezpiecznego}



Imię: Nic nieznaczący splot liter...
{Romance}
Wiek: Kto liczy lata powoli wariuje.
{8,7}
Stado: Godne szacunku. Zgadnij... -'
{Krwawych Kopyt}
Rodzina: Nie jest warta uwagi.
{Porzucona}
Miłość: Kpisz czy o drogę pytasz?
{Zimne serce nie pokocha}
Zaufał: Nikt nie godzien...
{Śmierci i zmarłym}
Jestem: Kłamstwem, które powstało...
{Gniady, rosły ogier o czarnej grzywie}


{Straceni nim ich życie się skończyło,
nieważne jakie by ono nie było.
Błąkają się pomiędzy niebem a piekłem,
przekraczają każdą granicę,
budzą podziw i przerażenie,
Straceni po prostu zagubieni}


KP. Administrator. Mistrz Gry.
 
 
     
Fanchette
Szept



Wiek: 2 lata
Ruja: 1-6
Płeć: Klacz
Bóstwo: Tranquillo
Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 24
Wysłany: 2012-05-16, 18:08   
   Multikonta: Muscat!


Fan odrzuciła chaotycznie łeb do tyłu, by uniknąć dotyku szczęk ogiera, a jej serce załomotało między żebrami niczym mosiężny dzwon. Już zbliżając się do niej gniadosz przekroczył granicę krytyczną, w której ona czuła się bezpiecznie, i od tego momentu jej nogi, choć roztrzęsione, były przygotowane do rychłej ucieczki. Nie było to jednak możliwe, gdyż zakłopotana i zdezorientowana nie miała pojęcia, w którą stronę ruszyć, gdy krwisty zaczął ją powoli okrążać. Czuła się niczym ofiara złożona w kręgu, który okrąża tajemniczy, zły szaman szepczący rytuały, każdym słowem zbliżające ją do śmierci.
Zapewne do śmierci było jej jeszcze daleko, jednak skąd ta nie znająca świata i emocji istota mogła o tym wiedzieć?
Dotknięty witkami ogona bok zadrżał, a oczy przymknęły się mimowolnie. Nie mogła uciec, roztrzęsione nogi odmawiały jej posłuszeństwa choć wiedziały, co powinny robić. Postanowiła stawić czoło sytuacji i spróbowała się uspokoić biorąc głęboki oddech.
- Co robisz? - spytała twardo, decydując się na jak najbardziej stanowczy ton, choć oczywiście jej struny głosowe zadrgały nie do końca tak, jak chciała.
_________________
 
     
Romance 
Zemsta
Ponury Miś.



Wiek: 8,7.
Rasa: Mieszana.
Partner/ka: Brak.
Rodzina: Nie! Brak.
Znaki szczególne: Ogólnie wygląd i zachowanie.
Płeć: Ogier
Ekwipunek: Runa lecząca, Opal, Ametyst, Topaz, Tanzanit
Bóstwo: Damnare
Patron: Krwawy Feniks
Moc: Władza nad ogniem
Wiek: 21
Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 643
Wysłany: 2012-05-17, 17:05   
   Multikonta: Grover, Lilith.
   Inne: Administrator


Ogier zachichotał, widząc ucieczkę klaczy przed dotykiem. Jej strach, niepewność sprawiały mu niebywałą radość. Nurzał się w tym przyjemnym uczuciu.
Z początku czuł się nieswojo przez niemal białe oczy klaczy. Teraz jednak uczucie to całkowicie zniknęło, zastąpione wyraźnie odczuwalną satysfakcją.
- Jedynie Cię oglądam, nic szczególnego - odpowiedział na pytanie, jak to przystało na grzecznego ogiera. Pfff. Z jego gardła wydobyło się parsknięcie, a potem cichy, gardłowy śmiech. Nie wytrzymał. - Jesteś zabawna.
Stał teraz przed Fan, przyglądając się błyszczącymi z rozbawienia oczami. Ależ miał dobry humor, po popatrzcie.
_________________
{Straceni przez ludzi przeklęci,
smutkiem innych zarażają.
Straceni obdarci z wiary i nadziei,
nie czekają już, aż ich życie się zmieni.
Straceni owiani mrokiem tajemnicy
a w ich oczach coś niebezpiecznego}



Imię: Nic nieznaczący splot liter...
{Romance}
Wiek: Kto liczy lata powoli wariuje.
{8,7}
Stado: Godne szacunku. Zgadnij... -'
{Krwawych Kopyt}
Rodzina: Nie jest warta uwagi.
{Porzucona}
Miłość: Kpisz czy o drogę pytasz?
{Zimne serce nie pokocha}
Zaufał: Nikt nie godzien...
{Śmierci i zmarłym}
Jestem: Kłamstwem, które powstało...
{Gniady, rosły ogier o czarnej grzywie}


{Straceni nim ich życie się skończyło,
nieważne jakie by ono nie było.
Błąkają się pomiędzy niebem a piekłem,
przekraczają każdą granicę,
budzą podziw i przerażenie,
Straceni po prostu zagubieni}


KP. Administrator. Mistrz Gry.
 
 
     
Fanchette
Szept



Wiek: 2 lata
Ruja: 1-6
Płeć: Klacz
Bóstwo: Tranquillo
Dołączył: 24 Mar 2011
Posty: 24
Wysłany: 2012-05-21, 20:53   
   Multikonta: Muscat!


Obserwowała uważnym okiem każdy, najmniejszy ruch mięśni i nozdrzy, mrugnięcie powieką, wzrok ogiera. Nie wiedziała co odpowiedzieć na tą ostatnią uwagę - nie potrafiła rozróżnić czy było to szydercze i niemiłe.. a może był to swojego rodzaju komplement? Jednak ten bełkotliwy chichot, który wydobył się z jego mocnego gardła pozwolił jej osądzić, że komentarz, który usłyszała, nie był do końca pozytywny. Nie mając pojęcia co na to odpowiedzieć, popatrzyła niepewnie na gniadego i w tym momencie zorientowała się, że jej kopyto ryje ze zdenerwowania ziemię przed sobą, a serce wciąż tłucze się w piersi, jakby miało zaraz nie wytrzymać i wyskoczyć stamtąd, nim zatrzyma się z nerwów.
Jej rozmówca zdawał się zachowywać równie dziwne, jednak zapewne w przeciwieństwie do Fan, miał pełną świadomość tego, co robi. Postanowiła zignorować to, co mówił i zacząć jakby od nowa. Spokojny głos. Luźne mięśnie. Głęboki oddech.
- Z kim w ogóle mam przyjemność, jeśli mogę spytać?
Może była to dziwna formułka jak na jej poziom wiedzy o kulturze i zachowaniu wobec innych, jednak zdążyła już to kiedyś wyłapać w rozmowie z innym koniem. Zupełnie innym niż obecny.
_________________
 
     
Romance 
Zemsta
Ponury Miś.



Wiek: 8,7.
Rasa: Mieszana.
Partner/ka: Brak.
Rodzina: Nie! Brak.
Znaki szczególne: Ogólnie wygląd i zachowanie.
Płeć: Ogier
Ekwipunek: Runa lecząca, Opal, Ametyst, Topaz, Tanzanit
Bóstwo: Damnare
Patron: Krwawy Feniks
Moc: Władza nad ogniem
Wiek: 21
Dołączyła: 01 Sty 2011
Posty: 643
Wysłany: 2012-05-22, 13:56   
   Multikonta: Grover, Lilith.
   Inne: Administrator


- Hmm... - wymruczał, jakby się zastanawiając. - Jeżeli chodzi o moje imię, brzmi ono Romance. Więcej chyba nie musisz wiedzieć, prawda? A jak nazywają klacz o przeszywającym spojrzeniu? - Jego głowa przechyliła się śmiesznie na bok, a oczy nieco zmrużyły.
Srokata zdecydowanie zyskała sobie zainteresowanie ogiera. Czy to dobrze - sam nie byłby tego taki pewien. Niesforna grzywka opadła mu na ciemne ślepia, co wywołało lekką irytację. Gniadosz zarzucił gwałtownie głowa, dwa razy. Jakże walka ze zwykłymi kosmykami mogła irytować. No naprawdę...
_________________
{Straceni przez ludzi przeklęci,
smutkiem innych zarażają.
Straceni obdarci z wiary i nadziei,
nie czekają już, aż ich życie się zmieni.
Straceni owiani mrokiem tajemnicy
a w ich oczach coś niebezpiecznego}



Imię: Nic nieznaczący splot liter...
{Romance}
Wiek: Kto liczy lata powoli wariuje.
{8,7}
Stado: Godne szacunku. Zgadnij... -'
{Krwawych Kopyt}
Rodzina: Nie jest warta uwagi.
{Porzucona}
Miłość: Kpisz czy o drogę pytasz?
{Zimne serce nie pokocha}
Zaufał: Nikt nie godzien...
{Śmierci i zmarłym}
Jestem: Kłamstwem, które powstało...
{Gniady, rosły ogier o czarnej grzywie}


{Straceni nim ich życie się skończyło,
nieważne jakie by ono nie było.
Błąkają się pomiędzy niebem a piekłem,
przekraczają każdą granicę,
budzą podziw i przerażenie,
Straceni po prostu zagubieni}


KP. Administrator. Mistrz Gry.
 
 
     
Fear Night 
Bezbarwna Tęcza



Wiek: 8 lat
Ciąża: Nie dotyczy
Płeć: Ogier
Ekwipunek: Talizman BT
Bóstwo: Nie wyznaje
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 80
Wysłany: 2013-08-04, 08:48   
   Inne: Junior Admin


Z daleka wyłoniła się sylwetka dobrze zbudowanego ogiera. Ostrożnie stawiał każdy krok po ostrych kamieniach, schodząc w dół.
Wkrótce znalazł się przy brzegu, na piaszczystym odcinku plaży. Westchnąwszy krótko, stopniowo zanurzał ciało w wodzie, zatrzymawszy się na klatce piersiowej. Uważnie strzygąc uszyma, zbliżył chrapy do cieczy, po zderzeniu z nią nieznacznie marszcząc. Upił kilka sytych łyków, dość zachłannie, następnie gdy ugasił pragnienie, apatycznie uniósł mordę nad taflę.
Zmierzył wszystko wkoło nieobecnym, spokojnym spojrzeniem, zwężając płatki nozdrzy. Powrócił, choć nie był pewien czy miał do czego.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna

__________________________________
Lista for na topie
Chcesz się wymienić? Zrób to tutaj!
Wymiana bannerami:
Strona wygenerowana w 0,3 sekundy. Zapytań do SQL: 7